Czasami wydaje nam się, że świat bez nas poszedł w inną, nieznaną stronę. Stoimy na rozstaju dróg i mamy żal, że zostaliśmy opuszczeni – pozostawieni na chaotyczne trwanie z dnia na dzień. Takie, w którym przyszłość jest niejasna, ponura i nieznośna.
Żal ma wiele twarzy, lecz te najbardziej wyraziste, to rozczarowanie innymi ludźmi oraz opłakiwanie własnego beznadziejnego losu. Jednak tragikomiczne jest to, że ludzie opuszczają nas jeden raz, a my siebie każdego kolejnego ranka, gdy wstajemy z myślą, że jest źle.
Wierzę, że to nie ludzie nas odrzucają, lecz opuszczamy samych siebie. Nie dajemy sobie prawa do akceptacji siebie takiego, jakim jesteśmy właśnie dzisiaj. Akceptujemy siebie tylko takiego, jaki był wczoraj przy blasku innej osoby. Gdybyśmy wejrzeli w głąb siebie uważniej, to spostrzeglibyśmy, że ten blask zawsze był w nas. I jest w nas nadal. Po prostu postawiliśmy obok nas wielką szafę i w niej szukamy słońca. Tymczasem ono jest tuż za jej otwartymi drzwiami.
https://sandra-mroczkowska.pl/ polecam
OdpowiedzUsuń