Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty

Patriotyzm zdrowy

Właśnie trwa Euro w piłkę. Na ulicach auta z chorągiewkami, biało-czerwone pokrowce na lusterkach. W wiadomościach TV ogólnokrajowa sraczka kibicowania. Wszystko to piękne, waleczne oblicza polskiego patriotyzmu. Mistrzostwa jednak skończą się za kilkanaście dni i jakie potem będą przejawy patriotyzmu, którym tak chętnie epatujemu? Trudno będzie uzasadnić zamieszczenie na fb kolejnego filmiku z polskimi huzarami tłukącymi niewiernych. To może by tak patriotyzmem na co dzień były takie banały, jak:
- płacenie podatków,
- przyznawania się, gdy komuś zarysowało auto,
- sprzątanie kup swojego psa,
- nie hejtowanie wszystkiego, co tylko się da,
- uśmiechanie się do współpasażerów w windzie,
- puszczanie pieszych na pasach,
- uprzejme obsługiwanie pacjenta w rejestracji
... i jeszcze parę tego rodzaju prostych i łatwych zachowań :)




Mężczyźni są hedonistami?

Na blogu lepszyjaodteraz.blogspot.com i facebookowej stronie betterMe piszę o wyzwaniach i trudnościach stojących nam na drodze do bycia szczęśliwym i realizującym się. Jak pokazują statystki, najbardziej trafiają moje propozycje do osób w wieku 25-34 i tylko nieco mniej do 35-44-latków. No i super. Ten okres to nadal pięcie się w górę życia, więc jest jasne uzasadnienie. Ale dlaczego tylko 28% Czytelników to mężczyźni? hmm...
Czy prawdziwy jest tytuł posta?
Czy mężczyźni są zwyczajowo tak zachwyceniu sobą, że nie dostrzegają rzeczy do poprawienia w sobie?
Czy tak dynamicznie idą przez życie, że taranem likwidują wszelkie niedogodności?
Może nie czytają tego bloga, bo pisze go inny mężczyzna? No a samiec alfa może być tylko jeden.
...kto wie


15-lecie mostów

Właśnie zdałem sobie sprawę, że podczas kilku tysięcy przeprowadzonych godzin treningów interpersonalnych
 z uczestnikami zbudowałem już wiele mostów
 kilkadziesiąt?
 może setkę?
 może więcej... straciłem rachubę (oby to nie rutyna)
 buduję z moimi grupami już 15 lat, choć po raz pierwszy we wiosce bez mostu byłem chyba w 1994 r.
 budowali ze mną Polacy i nie-Polacy, młodzież i seniorzy
 bezrobotni i biznesmeni
profesorowie uniwersyteccy i studenci
 
ci, z którymi most powstał i ci, którym nie powiodło się
ale najważniejsze, że podejmowaliśmy próby i staraliśmy się osiągnąć porozumienie.

Depresja - cz. #4

Nie każdy pogorszony nastrój wiąże się z depresją. Nie każda depresja wymaga wizyty u lekarza psychiatry. Nie na każdą jest potrzebny citalopram lub inne leki. Często świetnym remedium jest praca nad własnymi przekonaniami i zachowaniem. Badania dowodzą, że przekonania człowieka co do prawdziwości jego stanu, stan ten wzmacniają. Z kolei to wzmocnienie negatywnie działa na nastrój, a ten ponownie na myślenie o chorobie, które podtrzymuje przekonanie "mam depresje". Błędne koło zamyka się. "Nie wyjdę do ludzi, bo mam depresję" - "Mam depresję, więc nie wyjdę do ludzi". Albo inaczej: "Mam podły nastrój, bo ludzie mną nie interesują się" - "Ludzie mną nie interesują się. Jaki ja mam przez to podły nastrój" - "Zostanę w domu i tak nikt mną nie interesuje się". itd itd... 




Ludzkie przyzwyczajenia


Roger G. Bannister był pierwszym człowiekiem, który pokonał dystans 1 mili w czasie poniżej 4 minut. Był już wtedy lekkoatletą o ugruntowanej pozycji z wieloma sukcesami sportowymi na koncie. Aby pokonać tę nieosiągalną dla człowieka barierę musiał poświęcić coś szczególnego, bo ciężki trening fizyczny nie wystarczał. Tym czymś było przyzwyczajenie. Bannister uznał, że jedynym rozwiązaniem jest zmiana stylu biegania. Spróbujcie, ot tak, po kilkudziesięciu latach chodzenia zmienić sposób układania stopy na podłożu... Bannister przebudował swoje zachowanie oraz fizjologiczne przyzwyczajenia i cel osiągnął. Od tej pory jednak bariera 1 mili w czasie poniżej 4 minut była pokonywana przez innych zawodników wielokrotnie, przy czym oni nie zmieniali już stylu biegania – wystarczyło im przekonanie (albo wiara – jeśli wolicie), że da się to zrobić, skoro inni zdołali.



O przyjacielu

Każdy ma przyjaciela. Nie każdy o tym wie. Niektórzy gromadzą ludzi wokół siebie, licząc, że mając ich dziesiątki lub setki znajdą tam tych, którzy będą im bliscy, wesprą w potrzebie, podniosą na duchu, spędzą miło czas, podarują coś miłego. Inni mają kilku bliskich ludzi – stałych przez lata. Trzymają się ich mocno, bo wiedzą, że innych znaleźć już nie czas. Niewielu jednak ma poczucie pełnego bezpieczeństwa i wie, że na bliskich zawsze, bezwzględnie może liczyć. Tymczasem każdy ma przynajmniej jedną osobą, którą może kochać i zrobić dla niej wszystko, bez obawy, że go opuści, nie zrozumie, oszuka. Jedyne co musi, to zaufać. Komu najłatwiej zaufać? W kogo najlepiej uwierzyć?



O odrzuceniu

Czasami wydaje nam się, że świat bez nas poszedł w inną, nieznaną stronę. Stoimy na rozstaju dróg i mamy żal, że zostaliśmy opuszczeni – pozostawieni na chaotyczne trwanie z dnia na dzień. Takie, w którym przyszłość jest niejasna, ponura i nieznośna.

Żal ma wiele twarzy, lecz te najbardziej wyraziste, to rozczarowanie innymi ludźmi oraz opłakiwanie własnego beznadziejnego losu. Jednak tragikomiczne jest to, że ludzie opuszczają nas jeden raz, a my siebie każdego kolejnego ranka, gdy wstajemy z myślą, że jest źle.

Wierzę, że to nie ludzie nas odrzucają, lecz opuszczamy samych siebie. Nie dajemy sobie prawa do akceptacji siebie takiego, jakim jesteśmy właśnie dzisiaj. Akceptujemy siebie tylko takiego, jaki był wczoraj przy blasku innej osoby. Gdybyśmy wejrzeli w głąb siebie uważniej, to spostrzeglibyśmy, że ten blask zawsze był w nas. I jest w nas nadal. Po prostu postawiliśmy obok nas wielką szafę i w niej szukamy słońca. Tymczasem ono jest tuż za jej otwartymi drzwiami.







O denerwowaniu "się"

Epiktet powiadał „Nie denerwują nas rzeczy lub zdarzenia, ale nasze spojrzenie na nie.” Zatem denerwuję się z powodu głupiego szefa? Nie, ponieważ w istocie denerwuję się z powodu siebie, bo akurat tak zachciało mi się patrzeć na tego człowieka. To tak jak z nogą od stołu, gdy nieopatrznie kopnę w nią bosą stopą. "Ałaaa! Głupi stół!". Czy stół ma jakąkolwiek moc sprawczą? 
Przyczyna naszego zdenerwowania tkwi wyłącznie w nas, nigdy na zewnątrz. Czyli my sami możemy swoje zdenerwowanie wzbudzić lub ugasić.



Jak Ciebie widzą? Jak Ty siebie widzisz?


Marion Sehr zabrała mnie kiedyś na wycieczkę po jednej z najpiękniejszych rezydencji Frankonii. Wyobraź sobie, że jesteś tam z nami, a wspomniana rezydencja to TY. Pewnie nasze jej wyobrażenie jest różne, ale czyje jest prawdziwsze? Najpierw wejdźmy do kuchni – w niej znajdziesz energię dla siebie. Co daje Tobie energię? Czy jest ona dla Ciebie zdrowa?
Jeśli masz ją już przy sobie, chodźmy do sali balowej – tu znajdziesz siebie takiego, jakiego widzą ludzie, gdy chcesz, żeby widzieli. Wyobraź sobie, że tańczysz – jak to robisz? A gdy już jesteś sam w sypialni, tam nadal tak samo tańczysz? A w łazience? Śpiewasz w niej? Tak samo, jak przy innych? Chyba nie, prawda?

Kiedy ostatnio byłeś na strychu? Tam trzymasz to z siebie, czego nie pokazujesz innym w sali balowej, ani nawet samemu sobie w łazience i sypialni. Sądzisz, że na strychu znajdziesz klucz? Może te emocje ze strychu warto odkurzyć i włożyć na siebie? Strych to też TY. Tak samo, jak sala balowa i wszystkie inne pomieszczenia rezydencji.